Miasto duchów i mogiła Szatana? Niebiańsko!

Około 6:00 wychyliłem głowę z namiotu, a Bezimienny powitał mnie merdaniem ogona. Widoki już poprzedniego dnia były świetne, rankiem okazały się cudne. Nimbusy przewiało albo się wypadały, w porannym złotym świetle okoliczne górskie łąki prezentowały się jeszcze lepiej. Mieliśmy jeszcze sporo czasu do otwarcia granicy więc postanowiłem się rozejrzeć. Gospodyni w towarzystwie matki albo teściowej…

To źli ludzie są

Całą noc lało, a deszcz usypiająco bębnił w parapet. Mimo to o uzgodnionej porze stawiliśmy się na śniadaniu, dość obfitym ale czy smacznym? Miałem wątpliwości. Tak, czy siak, jajecznica zawsze jest opcją do przyjęcia. Punktualnie o 9:00 czyli o godzinie rozpoczęcia pracy stawiliśmy się w biurze parku, niemal sąsiadującej z hotelem. Skłamałbym gdybym napisał, że…

Czarownice i mnich bez głowy

Kanion Szaryński Noc minęła spokojnie, solfugi nie przyszły, żadnych nadprzyrodzonych i przerażających zjawisk również nie doświadczyliśmy. Mamy nadzieję że „wielbłądzie pająki” uda się zobaczyć nad jeziorem Issyk albo w południowym Kazachstanie, a na razie pozostajemy pod wrażeniem innego spotkania. Poprzedniego dnia  jadąc przez step zatrzymaliśmy się na gruntówce prowadzącej do parkowej strażnicy żeby podziwiać bezmiar…

Zuchy!

Kiedy na ałmatyńskim lotnisku stewardesa otworzyła drzwi samolotu należącego do linii o mało szczęśliwej – jak na przewoźnika – nazwie SCAT wrażenie było podobne do odczuwanego po otwarciu piekarnika. Później było już tylko gorzej, bo do żaru dołączyło również oślepiające słońce. Ani nam się śniło telepać z ciężkimi plecakami autobusem po największym mieście Kazachstanu. Do…

SimCity 1998

Ma Kajetan brzemienną w skutki przypadłość. Jeśli zechce na chybił-trafił otworzyć atlas geograficzny ten otwiera mu się tylko na stronach przedstawiających prawą stronę globu. Nie inaczej było kiedy zagailiśmy o tegoroczne wakacje. Wypadło na Kazachstan. Propozycję skwitowaliśmy pobłażliwym uśmiechem, bo cóż to za destynacja? W ogóle nic tam nie ma. Może oprócz Aralskiego ni to…