Oko w oko z Sauronem

Podróż pociągiem nie dostarczyła emocji. Z pewnością dlatego, że zdecydowaliśmy się na kupe (czteroosobowy przedział) zamiast osławionej płackarty. Wahaliśmy się, bo Stanisław i Kajetan jeszcze nie mieli przyjemności podróżowania w bezprzedziałowym wagonie sypialnym ale wygrało nasze wygodnictwo. Cena była bez znaczenia, bo różnica wynosiła zaledwie dziesięć złotych. Tempo kolei kazachskich jest zaprawdę szaleńcze. Pięćset kilometrów…

Najbrzydsza stolica na świecie

Noc w jurcie zapamiętamy na długo. W październiku na Islandii, mimo że namiot pokryty był szronem wydawało się, że jest jeśli nie cieplej, to przynajmniej podobnie. Z drugiej strony muszę przyznać, że tam nastawieni byliśmy na arktyczne warunki, a tu przyjechaliśmy na wywczas spodziewając się czterdziestostopniowych upałów. Pierwsze chwile dnia spędziliśmy podziwiając okolicę, stada zwierząt…

Kałmuk opipiały

Prognozy się potwierdziły – leje. I lać przez przynajmniej pół dnia będzie. Planowaliśmy jechać w góry, do jeziora Song-kul ale w taką pogodę z widoków nici, więc nie ma po co. Nie ma tego złego, postanawiamy ruszyć na północne wybrzeże, obejrzeć rysunki naskalne, a kiedy i jeśli się wypogodzi, to po południu powinniśmy i tak…

Miasto duchów i mogiła Szatana? Niebiańsko!

  Około 6:00 wychyliłem głowę z namiotu, a Bezimienny powitał mnie merdaniem ogona. Widoki już poprzedniego dnia były świetne, rankiem okazały się cudne. Nimbusy przewiało albo się wypadały, w porannym złotym świetle okoliczne górskie łąki prezentowały się jeszcze lepiej. Mieliśmy jeszcze sporo czasu do otwarcia granicy więc postanowiłem się rozejrzeć. Gospodyni w towarzystwie matki albo…

To źli ludzie są

Całą noc lało, a deszcz usypiająco bębnił w parapet. Mimo to o uzgodnionej porze stawiliśmy się na śniadaniu, dość obfitym ale czy smacznym? Miałem wątpliwości. Tak, czy siak, jajecznica zawsze jest opcją do przyjęcia. Punktualnie o 9:00 czyli o godzinie rozpoczęcia pracy stawiliśmy się w biurze parku, niemal sąsiadującej z hotelem. Skłamałbym gdybym napisał, że…

Czarownice i mnich bez głowy

Kanion Szaryński Noc minęła spokojnie, solfugi nie przyszły, żadnych nadprzyrodzonych i przerażających zjawisk również nie doświadczyliśmy. Mamy nadzieję że „wielbłądzie pająki” uda się zobaczyć nad jeziorem Issyk albo w południowym Kazachstanie, a na razie pozostajemy pod wrażeniem innego spotkania. Poprzedniego dnia  jadąc przez step zatrzymaliśmy się na gruntówce prowadzącej do parkowej strażnicy żeby podziwiać bezmiar…

Zuchy!

Kiedy na ałmatyńskim lotnisku stewardesa otworzyła drzwi samolotu należącego do linii o mało szczęśliwej – jak na przewoźnika – nazwie SCAT wrażenie było podobne do odczuwanego po otwarciu piekarnika. Później było już tylko gorzej, bo do żaru dołączyło również oślepiające słońce. Ani nam się śniło telepać z ciężkimi plecakami autobusem po największym mieście Kazachstanu. Do…

SimCity 1998

Ma Kajetan brzemienną w skutki przypadłość. Jeśli zechce na chybił-trafił otworzyć atlas geograficzny ten otwiera mu się tylko na stronach przedstawiających prawą stronę globu. Nie inaczej było kiedy zagailiśmy o tegoroczne wakacje. Wypadło na Kazachstan. Propozycję skwitowaliśmy pobłażliwym uśmiechem, bo cóż to za destynacja? W ogóle nic tam nie ma. Może oprócz Aralskiego ni to…