Koniec Świata

Na Hajnanie najbardziej podobało nam się błękitne niebo. Wyspa słynie z najczystszego powietrza w całych Chinach i to czuć od razu po wyjściu z samolotu. Jeszcze na lotnisku.  Wcześniej, bo zaraz po otwarciu drzwi samolotu czuć temperaturę. Zwłaszcza jeśli przyleci się w czasie Gwiazdki. Wyspa bywa określana chińskimi Hawajami i pełni rolę zimowego azylu dla…

Na Kashyyyk, planecie Wookiech

Pierwszym etapem naszej podróży na południe Chin było Guilin. Jadąc z lotniska do hostelu przeżyłem spore rozczarowanie. Naprawdę spodziewałem się uroczego, górskiego miasteczka stylu Bardejowa dajmy na to. Dlaczego taką wizję sobie utkałem nie wiem. Gdy tylko dotarliśmy na miejsce sprawdziłem swoje źródła i nic podobnego nigdzie nie zostało napisane. Tymczasem podczas, gdy przez kilkanaście…

Podwójne szczęście

Fajrant! Możliwe, że praca nie jest tematem, o którym zaglądający tutaj chcieliby czytać ale przy takiej okazji nie sposób o niej nie wspomnieć. Fajnie było. Zleciało jak oka mgnienie i trochę jestem zdziwiony, że to już po wszystkim. Papierów faktycznie było mnóstwo ale udało się je sprawnie ogarnąć. Okazało się, że koledzy z dłuższym stażem…

Cicikowe skarby i inne kwiatki

Ciqikou, wymawiane jest niemal jak nasz cicik. Polecono nam je na wieść, że zostajemy w mieście na weekend. Kolejne ongiś miasteczko, a dziś dzielnica. Chociaż w tym przypadku dzielnica to zdecydowanie za dużo powiedziane. Zakątek to z kolei za mało, kwartał absolutnie nie pasuje, a osiedle kojarzy się poznańczykowi wyłącznie z wielką płytą i blokami,…

Sroki są niebieskie

Jak to szło w starej piosence Dwa Plus Jeden? „Pomaluj mój świat na żółto i niebiesko”. Tak właśnie nam pomalowano weekend. Żółtego mamy tu dostatek, że pozwolę sobie na szowinistyczny żarcik niskich lotów, a o niebieskim będzie w dalszej części. Starczy, Strasburger jest tylko jeden. Wyskoczyliśmy do Miasta Wojowników – Xi’an zobaczyć kolejną atrakcję będącą…

Wyjechaliśmy ale zostaliśmy

Tak, tak, znów będzie o weekendzie. Ale wiadomo dlaczego. Jak pisałem mamy już z górki do powrotu więc najwyższa pora zacząć zwiedzać intensywniej. W zeszłym tygodniu wybraliśmy się odwiedzić pandy, teraz też chcieliśmy coś zobaczyć. Zaplanowaliśmy jednodniowy wypad do pobliskiej „sennej mieściny” jaką – jeśli wierzyć opisowi w naszym przewodniku – jest Dazu. Bagatela, dziewięćset…

Nie ciąg dziadzi

Skojarzenie tytułu z zeszłoroczną inauguracją roku na SWPS jak najbardziej na miejscu. KMWTW. Ale do rzeczy: minął półmetek naszego pobytu w CQ. Shi er yue san shi hao nimen hui Bo lan – trzydziestego wracamy do Polski. Kto kto organizuje Sylwestra? Wymagań nie mamy wielkich, a kanapki z serem poczytamy za ucztę niebiańską. Na razie…

Niedźwiedzie koty

Odwiedziliśmy Chengdu. Jak już zdążyłem na fejsie anonsować przejażdżka była całkiem przyjemna. Dystans niemal identyczny do odległości dzielącej Poznań od Warszawy przejechaliśmy w półtorej godziny za niespełna 90 złotych. Brzmi jak science fiction. Można zzielenieć z zazdrości. Co prawda trzeba się obyć bez wliczonej w cenę biletu absurdalnej kawy do własnego montażu znanej z IC…

Tytułowo

Przyszedł czas i na tytułowe pyry. Te powyżej wyglądają całkiem zwyczajnie i poznańskiej pyrze pyry jak te po prostu muszą się podobać, tej, nie? Po widoku spodziewaliśmy się całkiem zwyczajnego obiadu ale takie rzeczy, to nie w Syczuanie. Bo po syczuańsku musi być ostro. Końcowy efekt rozminął się rzecz jasna z oczekiwaniami i wielkopolskimi gustami….

Świata podpalacze

Wygląda na to, że piątkowym wpisem zapeszyłem co nieco, bo co prawda ładna pogoda się utrzymała przynajmniej do niedzieli, za to na zdrowiu podupadliśmy. Młodego udało się zapasami przywiezionymi z Polski wyciągnąć na prostą ale z Agnieszką tak łatwo nie poszło. Ja trzymałem się do niedzielnego południa ale wtedy się i ze mną zaczęło. Chcąc…

Pipa w kieretynach

Nie chcąc marnować pięknej pogody na siedzenie w domu ruszyliśmy na spacer. Ciężko w megamieście o przyjemną, a przy tym nieodległą miejscówkę pozwalającą nacieszyć się przestrzenią, zielenią i błękitem nad głową. Wszechobecne wieżowce tę przestrzeń znacznie potrafią ograniczyć. Nawet jeśli – jak teraz, w drugiej połowie listopada – słońce zachodzi o dwie i pół godziny…

Zapowiada…

… się przyjemnie. W dodatku drugi raz widzimy tu błękitne niebo i cienie, które rzucamy. Wszechobecna czungcińska mgła (a może smog?) nareszcie zniknęły. Zatem, to może być niezły weekend. A co u Was?