Oddział artylerii szydełkuje

Historia lubi się powtarzać ale nie zawsze jej to wychodzi. Los tym razem oszczędził mi zmagań z jetlagiem. A już na pewno w takiej postaci, jakiej doświadczyłem po przylocie do Chongqing przed dwoma laty, kiedy przez tydzień zmagałem się z odnalezieniem właściwego rytmu, a na koniec dopadło mnie potworne przeziębienie. Sięgnąłem wtedy po polecany przez…

To zwykły park jest…

Ani się obejrzałem, kiedy minął czwarty tydzień mojej wizyty w Chongqing. Na ostatni weekend nie zaplanowałem żadnych przygód, ekscesów ni wyskoków. Żadnych wyjazdów ani „imprez w górach” czyli w jednym z najwyżej położonych budynków na samiuteńkim krańcu kampusu, który zrządzeniem losu został przeznaczony na hotel dla cudzoziemskich wykładowców. Sporą część najwyższej kondygnacji zajmuje przestronny taras,…

Czerwona tęcza

Chiny są czerwone. Wiadomo. Budują szczęśliwość i wszelki dobrobyt pod czerwonym sztandarem, a każdą decyzję potwierdzają pieczęcią z wielką czerwoną gwiazdą. Czerwone są tu również nagłówki wszelkich dokumentów. Ale nie tylko. Czerwienią się koperty z pieniędzmi dawane dzieciom w ramach noworocznych podarków, wszelkie ozdoby są czerwone i stroje też, zwłaszcza suknie panien młodych i druhen,…

Las trawy

Kilka tygodni w wiecznym hałasie potrafi dać w kość. Opowiadam czasem, że nie mogę się wyprowadzić na żadne suburbia, bo jako zwierzę na wskroś miejskie nie potrafię usnąć jeśli nie słyszę tramwaju, a na przedmieściach ich przecież nie ma. W Chongqing też nie ale tu nawet w środku nocy, pomimo, że sąsiedzi balang nie urządzają…

Kij na małpę

Dwa lata temu rozważaliśmy wycieczkę do Zhangjiajie jednak pomysł porzuciliśmy przede wszystkim z powodu komplikacji komunikacyjnych. Wspominałem i o nich. Nie były to trudności nie do pokonania ale ostatecznie zaważyły prognozy pogody. Te obiecywały warunki podobne do zastanych w Kuangsi więc dość chłodno, wilgotno i z ograniczoną widocznością. Nie może więc dziwić, że zamiast „na…

Najmniejsza armia świata

Wspominaliśmy na „Pyrach….”  o herbacianych krzewach kwitnących zimą na stokach Nan Shan i o ogrodzie botanicznym przy okazji wycieczki do czungcińskiego Złotego Cielca. Tfu! Orła. W botaniku oglądaliśmy drugowojenne ambasady kilku państw funkcjonujące tu, kiedy Chongqing pełniło rolę stolicy Chin w zastępstwie Pekinu okupowanego wówczas przez Japończyków. Pomimo niedawnego zrównania z ziemią niemal wszystkich historycznych…

Kloaczny interes

Wróciłem do Chongqing! Ciekawe, jak to jest z tym szaleńczym rozwojem Chin i czy po dwóch latach jakie upłynęły od pierwszej wizyty zmieniło się tu na tyle żeby zaniemówić z podziwu? Ale niewiele miałem na razie czasu na włóczęgę i odwiedzenie znanych miejsc, a o zawędrowaniu gdzieś dalej i poznaniu nowych nie było mowy.  Bo…

Jesień w Pekinie

Ani o jesieni ani – tym bardziej – o Pekinie ta najbardziej zabawna powieść jaką kiedykolwiek czytałem nie jest. Wypisz, wymaluj: Radio Erewań. Tylko śmieszniej.  Gdzież mi się równać do Viana! I chociaż u mnie też bywa śmiesznie, nawet pora roku i kraj z tytułu się zgadzają, to nie ja utkałem tę narrację. Zadziało się jak…

Koniec Świata

Na Hajnanie najbardziej podobało nam się błękitne niebo. Wyspa słynie z najczystszego powietrza w całych Chinach i to czuć od razu po wyjściu z samolotu. Jeszcze na lotnisku.  Wcześniej, bo zaraz po otwarciu drzwi samolotu czuć temperaturę. Zwłaszcza jeśli przyleci się w czasie Gwiazdki. Wyspa bywa określana chińskimi Hawajami i pełni rolę zimowego azylu dla…

Na Kashyyyk, planecie Wookiech

Pierwszym etapem naszej podróży na południe Chin było Guilin. Jadąc z lotniska do hostelu przeżyłem spore rozczarowanie. Naprawdę spodziewałem się uroczego, górskiego miasteczka stylu Bardejowa dajmy na to. Dlaczego taką wizję sobie utkałem nie wiem. Gdy tylko dotarliśmy na miejsce sprawdziłem swoje źródła i nic podobnego nigdzie nie zostało napisane. Tymczasem podczas, gdy przez kilkanaście…

Podwójne szczęście

Fajrant! Możliwe, że praca nie jest tematem, o którym zaglądający tutaj chcieliby czytać ale przy takiej okazji nie sposób o niej nie wspomnieć. Fajnie było. Zleciało jak oka mgnienie i trochę jestem zdziwiony, że to już po wszystkim. Papierów faktycznie było mnóstwo ale udało się je sprawnie ogarnąć. Okazało się, że koledzy z dłuższym stażem…

Cicikowe skarby i inne kwiatki

Ciqikou, wymawiane jest niemal jak nasz cicik. Polecono nam je na wieść, że zostajemy w mieście na weekend. Kolejne ongiś miasteczko, a dziś dzielnica. Chociaż w tym przypadku dzielnica to zdecydowanie za dużo powiedziane. Zakątek to z kolei za mało, kwartał absolutnie nie pasuje, a osiedle kojarzy się poznańczykowi wyłącznie z wielką płytą i blokami,…