Oddział artylerii szydełkuje

Historia lubi się powtarzać ale nie zawsze jej to wychodzi. Los tym razem oszczędził mi zmagań z jetlagiem. A już na pewno w takiej postaci, jakiej doświadczyłem po przylocie do Chongqing przed dwoma laty, kiedy przez tydzień zmagałem się z odnalezieniem właściwego rytmu, a na koniec dopadło mnie potworne przeziębienie. Sięgnąłem wtedy po polecany przez…

To zwykły park jest…

Ani się obejrzałem, kiedy minął czwarty tydzień mojej wizyty w Chongqing. Na ostatni weekend nie zaplanowałem żadnych przygód, ekscesów ni wyskoków. Żadnych wyjazdów ani „imprez w górach” czyli w jednym z najwyżej położonych budynków na samiuteńkim krańcu kampusu, który zrządzeniem losu został przeznaczony na hotel dla cudzoziemskich wykładowców. Sporą część najwyższej kondygnacji zajmuje przestronny taras,…

Las trawy

Kilka tygodni w wiecznym hałasie potrafi dać w kość. Opowiadam czasem, że nie mogę się wyprowadzić na żadne suburbia, bo jako zwierzę na wskroś miejskie nie potrafię usnąć jeśli nie słyszę tramwaju, a na przedmieściach ich przecież nie ma. W Chongqing też nie ale tu nawet w środku nocy, pomimo, że sąsiedzi balang nie urządzają…

Najmniejsza armia świata

Wspominaliśmy na „Pyrach….”  o herbacianych krzewach kwitnących zimą na stokach Nan Shan i o ogrodzie botanicznym przy okazji wycieczki do czungcińskiego Złotego Cielca. Tfu! Orła. W botaniku oglądaliśmy drugowojenne ambasady kilku państw funkcjonujące tu, kiedy Chongqing pełniło rolę stolicy Chin w zastępstwie Pekinu okupowanego wówczas przez Japończyków. Pomimo niedawnego zrównania z ziemią niemal wszystkich historycznych…

Kloaczny interes

Wróciłem do Chongqing! Ciekawe, jak to jest z tym szaleńczym rozwojem Chin i czy po dwóch latach jakie upłynęły od pierwszej wizyty zmieniło się tu na tyle żeby zaniemówić z podziwu? Ale niewiele miałem na razie czasu na włóczęgę i odwiedzenie znanych miejsc, a o zawędrowaniu gdzieś dalej i poznaniu nowych nie było mowy.  Bo…

Jesień w Pekinie

Ani o jesieni ani – tym bardziej – o Pekinie ta najbardziej zabawna powieść jaką kiedykolwiek czytałem nie jest. Wypisz, wymaluj: Radio Erewań. Tylko śmieszniej.  Gdzież mi się równać do Viana! I chociaż u mnie też bywa śmiesznie, nawet pora roku i kraj z tytułu się zgadzają, to nie ja utkałem tę narrację. Zadziało się jak…

Podwójne szczęście

Fajrant! Możliwe, że praca nie jest tematem, o którym zaglądający tutaj chcieliby czytać ale przy takiej okazji nie sposób o niej nie wspomnieć. Fajnie było. Zleciało jak oka mgnienie i trochę jestem zdziwiony, że to już po wszystkim. Papierów faktycznie było mnóstwo ale udało się je sprawnie ogarnąć. Okazało się, że koledzy z dłuższym stażem…

Cicikowe skarby i inne kwiatki

Ciqikou, wymawiane jest niemal jak nasz cicik. Polecono nam je na wieść, że zostajemy w mieście na weekend. Kolejne ongiś miasteczko, a dziś dzielnica. Chociaż w tym przypadku dzielnica to zdecydowanie za dużo powiedziane. Zakątek to z kolei za mało, kwartał absolutnie nie pasuje, a osiedle kojarzy się poznańczykowi wyłącznie z wielką płytą i blokami,…

Wyjechaliśmy ale zostaliśmy

Tak, tak, znów będzie o weekendzie. Ale wiadomo dlaczego. Jak pisałem mamy już z górki do powrotu więc najwyższa pora zacząć zwiedzać intensywniej. W zeszłym tygodniu wybraliśmy się odwiedzić pandy, teraz też chcieliśmy coś zobaczyć. Zaplanowaliśmy jednodniowy wypad do pobliskiej „sennej mieściny” jaką – jeśli wierzyć opisowi w naszym przewodniku – jest Dazu. Bagatela, dziewięćset…

Nie ciąg dziadzi

Skojarzenie tytułu z zeszłoroczną inauguracją roku na SWPS jak najbardziej na miejscu. KMWTW. Ale do rzeczy: minął półmetek naszego pobytu w CQ. Shi er yue san shi hao nimen hui Bo lan – trzydziestego wracamy do Polski. Kto kto organizuje Sylwestra? Wymagań nie mamy wielkich, a kanapki z serem poczytamy za ucztę niebiańską. Na razie…

Tytułowo

Przyszedł czas i na tytułowe pyry. Te powyżej wyglądają całkiem zwyczajnie i poznańskiej pyrze pyry jak te po prostu muszą się podobać, tej, nie? Po widoku spodziewaliśmy się całkiem zwyczajnego obiadu ale takie rzeczy, to nie w Syczuanie. Bo po syczuańsku musi być ostro. Końcowy efekt rozminął się rzecz jasna z oczekiwaniami i wielkopolskimi gustami….

Świata podpalacze

Wygląda na to, że piątkowym wpisem zapeszyłem co nieco, bo co prawda ładna pogoda się utrzymała przynajmniej do niedzieli, za to na zdrowiu podupadliśmy. Młodego udało się zapasami przywiezionymi z Polski wyciągnąć na prostą ale z Agnieszką tak łatwo nie poszło. Ja trzymałem się do niedzielnego południa ale wtedy się i ze mną zaczęło. Chcąc…