Numero uno

Uwielbiam mapy. Papierowe. Nawet teraz, gdy telefony oferują dokładność wskazań podobną do turystycznych odbiorników GPS, a fixa łapią szybciej od nich, gdy niemożliwością jest konkurowanie papieru z mapami wektorowymi  i możliwościami oferowanymi przez aplikacje w rodzaju Locusa przezwanego przez Stanisława w Chinach LostUsem, ja ciągle kupuję papierowe. Ot, na pamiątkę, zamiast ciupagi. Ale w terenie…