Najbrzydsza stolica na świecie

Noc w jurcie zapamiętamy na długo. W październiku na Islandii, mimo że namiot pokryty był szronem wydawało się, że jest jeśli nie cieplej, to przynajmniej podobnie. Z drugiej strony muszę przyznać, że tam nastawieni byliśmy na arktyczne warunki, a tu przyjechaliśmy na wywczas spodziewając się czterdziestostopniowych upałów. Pierwsze chwile dnia spędziliśmy podziwiając okolicę, stada zwierząt…

Kałmuk opipiały

Prognozy się potwierdziły – leje. I lać przez przynajmniej pół dnia będzie. Planowaliśmy jechać w góry, do jeziora Song-kul ale w taką pogodę z widoków nici, więc nie ma po co. Nie ma tego złego, postanawiamy ruszyć na północne wybrzeże, obejrzeć rysunki naskalne, a kiedy i jeśli się wypogodzi, to po południu powinniśmy i tak…

Miasto duchów i mogiła Szatana? Niebiańsko!

  Około 6:00 wychyliłem głowę z namiotu, a Bezimienny powitał mnie merdaniem ogona. Widoki już poprzedniego dnia były świetne, rankiem okazały się cudne. Nimbusy przewiało albo się wypadały, w porannym złotym świetle okoliczne górskie łąki prezentowały się jeszcze lepiej. Mieliśmy jeszcze sporo czasu do otwarcia granicy więc postanowiłem się rozejrzeć. Gospodyni w towarzystwie matki albo…

To źli ludzie są

Całą noc lało, a deszcz usypiająco bębnił w parapet. Mimo to o uzgodnionej porze stawiliśmy się na śniadaniu, dość obfitym ale czy smacznym? Miałem wątpliwości. Tak, czy siak, jajecznica zawsze jest opcją do przyjęcia. Punktualnie o 9:00 czyli o godzinie rozpoczęcia pracy stawiliśmy się w biurze parku, niemal sąsiadującej z hotelem. Skłamałbym gdybym napisał, że…

Czarownice i mnich bez głowy

Kanion Szaryński Noc minęła spokojnie, solfugi nie przyszły, żadnych nadprzyrodzonych i przerażających zjawisk również nie doświadczyliśmy. Mamy nadzieję że „wielbłądzie pająki” uda się zobaczyć nad jeziorem Issyk albo w południowym Kazachstanie, a na razie pozostajemy pod wrażeniem innego spotkania. Poprzedniego dnia  jadąc przez step zatrzymaliśmy się na gruntówce prowadzącej do parkowej strażnicy żeby podziwiać bezmiar…

Zuchy!

Kiedy na ałmatyńskim lotnisku stewardesa otworzyła drzwi samolotu należącego do linii o mało szczęśliwej – jak na przewoźnika – nazwie SCAT wrażenie było podobne do odczuwanego po otwarciu piekarnika. Później było już tylko gorzej, bo do żaru dołączyło również oślepiające słońce. Ani nam się śniło telepać z ciężkimi plecakami autobusem po największym mieście Kazachstanu. Do…

SimCity 1998

Ma Kajetan brzemienną w skutki przypadłość. Jeśli zechce na chybił-trafił otworzyć atlas geograficzny ten otwiera mu się tylko na stronach przedstawiających prawą stronę globu. Nie inaczej było kiedy zagailiśmy o tegoroczne wakacje. Wypadło na Kazachstan. Propozycję skwitowaliśmy pobłażliwym uśmiechem, bo cóż to za destynacja? W ogóle nic tam nie ma. Może oprócz Aralskiego ni to…

Porównania

Pisząc o marcowej wizycie w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia wspominałem pierwsze odwiedziny sprzed dziesięciu lat. Podczas pobytu w Strefie porównywałem, gdzie tylko mogłem. Zapomniałem jednak o najbardziej oczywistej sprawie, która by te porównania ułatwiła, a przynajmniej pomogła zobrazować. Przed wyjazdem nawet nie rzuciłem okiem na stare zdjęcia, nie wspominając o tym, żeby je sobie zapisać w pamięci telefonu i móc na…

Po hun?!

Wyjazd na Kaukaz bez wizyty w Armenii byłby czymś niepełnym. Tak, jak pisałem na początku relacji z Gruzji, właśnie od Hajastanu rozpoczęliśmy poznawanie kaukaskiej krainy i to Armenia skradła Agnieszki i moje serca. Poza tym Stanisław z Kajetanem tyle się od nas na jej temat zachwytów nasłuchali, że chcieli sprawdzić, jak się one mają do rzeczywistości. Mieliśmy też inne…

Ziemia Obiecana — część 3

Jaskinia kiczu Rano wyruszamy w drogę powrotną do Tbilisi. W tę stronę jest szybciej i łatwiej, niekoniecznie przyjemniej, a na pewno nie ciekawiej. Jedziemy przez Kutaisi znanego z lotniska, na które z Polski można się dostać Wizzairem. Czasem za bezcen ale zwykle nie latem, zwłaszcza jeśli chce się zabrać bagaż. W takim przypadku bywa, że wychodzi taniej polecieć z tradycyjnym przewoźnikiem…

Ziemia Obiecana — część 2

Nad Morzem Czarnym Zjazd z przełęczy wcale nie jest łatwiejszy od wjazdu, a pojawienie się asfaltu wcale nie poprawia komfortu ani nie zwiększa tempa podróży. Miejscami jest wręcz odwrotnie. Mgła w końcu ustąpiła, a widoki za oknami samochodzika zmieniają się jak w kalejdoskopie. I są kompletnie od czapy. Raz jest to przepiękna dolina ze wspaniałą górską panoramą…

Ziemia Obiecana — część 1

O Gruzji napisano już wszystko. Przynajmniej po polsku. Wiadomo, to nasze turystyczne Eldorado, nie tylko dla backpackerów. Ostatni po Węgrzech kraj, gdzie nas lubią. Może nawet bardziej niż nad Balatonem, gdzie zakochani w Polsce i Polakach Kartwelowie oddadzą ci ostatnią koszulę. Zapas domowego wina oraz brandy, łóżko, kolację, samochód, żonę, matkę, córkę, a nawet dom i…