Znów nie Lwów

Drugi raz w tym roku, podobnie jak w przypadku Astany,  testowaliśmy nowe połączenie lotnicze. Do Pekinu też polecieliśmy nowo uruchomioną trasą. W nowym roku narodowy przewoźnik zaczął latać do Kazachstanu, a najstarszy istniejący port lotniczy w Polsce dorobił się połączenia do stolicy Ukrainy. Żal nie skorzystać. Chociaż nie wynagrodzi to nijak nieodżałowanych, a dawno skasowanych…

Biwak pod zielonym niebem

Dostęp do lustra na wygodnym kempingu zaowocował powstaniem dylematu, czy pysk jest taki ogorzały, czy też od gorzały? Ustaliliśmy, że to jednak efekt działania wiatru i niskich temperatur. Obu zjawisk miało nam w rozpoczynającym się dniu nie brakować, wręcz przeciwnie, tym bardziej, że dołączył do nich deszcz momentami padający poziomo. Już po kilku chwilach przekonaliśmy…

Widoki są darmowe

Niewiele osób otwarcie przyzna się do sympatii do niemczyzny, ale nie sposób zaprzeczyć, że ukuli niemiaszki przynajmniej kilka genialnych terminów. Jeden z nich, dawno temu adoptowany w Wielkopolsce i na Śląsku, dziś bryluje w słownikach języka polskiego. Rajzefiber jednak tej podróży nie towarzyszył. Troszkę to… szkoda, bo jej planowanie ze zmiennym natężeniem trwało od pięciu miesięcy, oczekiwanie…

Najbrzydsza stolica na świecie

Noc w jurcie zapamiętamy na długo. W październiku na Islandii, mimo że namiot pokryty był szronem wydawało się, że jest jeśli nie cieplej, to przynajmniej podobnie. Z drugiej strony muszę przyznać, że tam nastawieni byliśmy na arktyczne warunki, a tu przyjechaliśmy na wywczas spodziewając się czterdziestostopniowych upałów. Pierwsze chwile dnia spędziliśmy podziwiając okolicę, stada zwierząt…

Miasto duchów i mogiła Szatana? Niebiańsko!

  Około 6:00 wychyliłem głowę z namiotu, a Bezimienny powitał mnie merdaniem ogona. Widoki już poprzedniego dnia były świetne, rankiem okazały się cudne. Nimbusy przewiało albo się wypadały, w porannym złotym świetle okoliczne górskie łąki prezentowały się jeszcze lepiej. Mieliśmy jeszcze sporo czasu do otwarcia granicy więc postanowiłem się rozejrzeć. Gospodyni w towarzystwie matki albo…

To źli ludzie są

Całą noc lało, a deszcz usypiająco bębnił w parapet. Mimo to o uzgodnionej porze stawiliśmy się na śniadaniu, dość obfitym ale czy smacznym? Miałem wątpliwości. Tak, czy siak, jajecznica zawsze jest opcją do przyjęcia. Punktualnie o 9:00 czyli o godzinie rozpoczęcia pracy stawiliśmy się w biurze parku, niemal sąsiadującej z hotelem. Skłamałbym gdybym napisał, że…

Czarownice i mnich bez głowy

Kanion Szaryński Noc minęła spokojnie, solfugi nie przyszły, żadnych nadprzyrodzonych i przerażających zjawisk również nie doświadczyliśmy. Mamy nadzieję że „wielbłądzie pająki” uda się zobaczyć nad jeziorem Issyk albo w południowym Kazachstanie, a na razie pozostajemy pod wrażeniem innego spotkania. Poprzedniego dnia  jadąc przez step zatrzymaliśmy się na gruntówce prowadzącej do parkowej strażnicy żeby podziwiać bezmiar…

Ciary na krybunach

W weekend przyszedł mail dotyczący Malty. Nie, nie tej w Poznaniu. Dziwne, prawda? Cóż może być zaskakującego na tej malutkiej śródziemnomorskiej wyspie? Przecież wiadomo o niej wszystko: pije się tam gorzkawe Kinnie i wcina pastizzi (pyszne) albo potrawkę z królika (niesmaczna), w przerwie pomiędzy zajęciami na kursie angielskiego ogląda się sztuczne ognie i luzzu w Marsaxlokk albo imprezuje w…